Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naszyjniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naszyjniki. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 listopada 2014

Caro

Nadrabiam zaległości dawno już obiecane. Dziś znów wisiorek, na życzenie w kolorach: czerń i czerwień.



Jeszcze jedna obietnica do spełnienia mi została, ale z przyczyn technicznych zostanie zrealizowana dopiero w grudniu.

czwartek, 6 listopada 2014

Muna

Chyba pierwszy raz coś mi sie udało zrobić "od ręki". Zwykla dłubię po troszku i ze wszystkim okropnie się grzebię. Może tym razem podeszła mi kolorystyka ;). Rzecz mała, bo to tylko wisiorek.
Miało być we fioletach, więc wedle życzenia:



Aparat niestety tym razem nie do końca zdał egzamin. Na fotkach jakoś całość zróżowiała, a w rzeczywistości, kaboszon ma odcień wrzosowy i sznurki też nie mają nic wspólnego z różem. Całość jest zdecydowanie fioletowa.

środa, 5 listopada 2014

Rashmi - zawieszka

Długo grzebałam się z bransoletką, na szczęście z naszyjniczkiem poszło raz dwa :)
Poniżej naszyjniczek:



I jeszcze prezentacja całego zestawu:





niedziela, 19 maja 2013

Hirni i Kalyani

Nabyłam troszkę akrylowych kaboszonów w różnych kolorkach. Powstało z nich to i owo i powstanie coś jeszcze, ponieważ dopiero zaczęłam z nimi pracować.
Tymczasem to, wisiorek w odcieniach fioletu, który nazwałam Kalyani:


Są też do niego kolczyki... niestety, z powodu mojego roztrzepania, fotka kolczyków wraz z aparatem i samymi kolczykami zostały w Krakowie, gdzie byłam tydzień temu. Jak tylko aparat szczęśliwie powróci z wojaży na domowe śmieci wstawię przedstawię i kolczyki do kompletu.

Pora na owo. Oto kolczyki Hirni:



Kaboszoników w tym kolorze mam jeszcze kilka i mam zamiar z nich zrobić także bransoletkę i wisiorek, zobaczymy, może jeszcze jedne kolczyki. Taka mini kolekcja ;)


poniedziałek, 22 października 2012

W krainie lodu i ognia

Dawno temu zrobiłam na użytek własny ten naszyjnik, o tu KLIK. Chociaż to było moje pierwsze podejście do naszyjnikowania, pełne błędów i nierówności, to jednak ogromnie spodobał mojej koleżance i obiecałam jej, że zrobię dla niej podobny, w tonacji niebieskiej. Owo "zrobię" przewidziane rzecz jasna na bliżej nieokreśloną przyszłość doczekało się wreszcie realizacji i tak powstała Lodowa Orchidea.


A poniżej wulkaniczne kolczyki z kuleczkami lawy, tzn. będą to kolczyki z kuleczkami lawy, kiedy tylko się doczekają, kolejnego "zrobię". Na razie przymiarka do nich:


Tak to już ze mną jest, że pomysłów mam całą kupę, tylko z ich realizacją bywają problemy. bo to albo brak jakiegoś elementu albo czasu. Kolejny wyjazd jutro, wymuszony, smutną, acz nieuchronną przyczyną. Za jakąś kolejną pracą wezmę się pewnie dopiero po święcie. 


czwartek, 16 sierpnia 2012

Selenity i towarzyszki

Ukończyłam nareszcie naszyjnik zaczęty jakiś czas temu. Główną część już pokazywałam, nie ma to jednak jak pochwalić się końcowym efektem :). Oto Selenity:


Sznureczek mu uplotłam z toho 8 i 11 i ostatecznie taki właśnie wygląd uzyskał. Całkiem ładnie prezentuje się na szyi, sprawdzałam, chociaż początkowo nie do końca byłam przekonana, co do jego kształtu. Ostatecznie jednak jestem z niego całkiem zadowolona. No, a teraz towarzyszki, dwie broszeczki wydziubane również haftem koralikowym. Pierwsza klasyczna Caprica:


Zrobiona z dużego turkusowego owala (turkus syntetyczny oczywiście) i toho w trzech, a nawet w czterech rozmiarach, bo są tam 8,11, 6 i nawet 15, których zasadniczo się panicznie boję, że za drobne.

I druga Aventa, hmm... awangardowa? No, nie wiem, ale na pewno nie do końca klasyczna. Chociaż bardziej mi się podoba od poprzedniej.


Jak widać na zdjęciu resztkowa, jest niej biały i czerwony koral, trawiony agat w kilku kolorach, hematyt i stare wierne szkło.

Pochwalę się się jeszcze, bo jako mamę świeżo upieczonego studenta, rozpiera mnie oczywista duma, że moje dziecię młodsze dostało się na Akademię Morską w Gdyni. Wyfrunie mi z domu, cóż taki los, a ponieważ studia na drugim końcu Polski to nie żarty, oprócz owej oczywistej dumy zaskutkuje to poważnym obcięciem mojego hobbystycznego budżetu. Ale póki co wyżywam się twórczo i przede wszystkim  cieszę się ogromnie, że młody dostał się tam gdzie pragnął się dostać :).


wtorek, 14 sierpnia 2012

Zielony - fioletowy

Kolejne wyzwanie w Kreatywnym Kufrze, a jakoś tak mnie na wyzwania wzięło tego lata :). Zielono-turkusowo mi nie wyszło, przez niedopatrzenie z mojej strony, ale zielono-fioletowo zdążyłam. Wprawdzie "za pięć dwunasta", ale zdążyłam. W moim wykonaniu tak to wygląda:


oplatane kuleczki, we wskazanych w wyzwaniu kolorach. Przyznam się że, niezależnie od tego jakie będą wyniki, dla mnie stanowiły wyzwanie. O ile te mniejsze oplatam już z pewną wprawą, to z większymi się troszkę pomęczyłam.  Ponieważ są większe, początek na cztery koraliki nie zdał egzaminu, wyglądało paskudnie. Koniec końców opanowałam sztukę i oto są :). Kolczyki Fiili, dodatki metalowe w kolorze starego złota.

Poczyniłam też malutki sutaszowy komplecik. Kolczyki to premiera, moje pierwsze sztyfciki. Dotąd trochę obawiałam się mocowania na sztyftach, ale odważyłam się wreszcie i jestem zadowolona.



Kojarzy mi się z tortem czekoladowo wiśniowym, a nazwałam go Chocomin :)


poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Ciepło...

No, ciepło, to nie do końca właściwe słowo. Od rana żar się z nieba leje. Lato swoje prawa ma i jak widać ani myśli z nich rezygnować. Cóż, byle do jesieni :). Tymczasem kolejne drobiazgi, dziś ze słonecznej lini Otai. Naszyjniczki, chociaż chyba to nie naszyjniczki tylko raczej wisiorki, którym dorabiam sznureczki. Z drugiej strony wiesza się je w końcu nie gdzie indziej jak na szyi, więc niechaj sobie będą naszyjniczki:



i pierścioneczek, z którego jestem najbardziej zadowolona:


A na okrasę broszki Mała Afryka, czyli nadal gorące klimaty :D


Mała Afryka została wykonana dla pewnego wspaniałego dzieciaczka i dołączy do kilku drobiazgów, które mają swoje specjalne przeznaczenie i razem za kilka dni ruszą do celu.

I ja, losu ofiara jedna, zapisałam się na turkusowo-zieloną wymiankę, tzn. zdawało mi się, że się zapisałam, ponieważ okazało się, że mój wpis czegoś tam się nie wyświetlił. Nie ma go :(  i z tej przyczyny organizatorka nie mogła mnie wziąć pod uwagę losując pary. Być może jeszcze uda mi się dołączyć, a jeśli nie, to cóż... pewnie się jakąś małą rozdawajkę ogłosi :).

środa, 1 sierpnia 2012

Aquamarina

Urodził mi się w głowie taki pomysł na kolekcje w gamach kolorystycznych. Większa kolekcja bynajmniej nie oznacza wielkich przedmiotów, że do "monumentów" jakoś mięty nie czuję, będą to raczej kolekcje drobiazgów. Pierwsza linia - wodna, którą sobie mało orginalnie, nazwałam Aquamarina. A poniżej wstęp do niej, naszyjniczki w wersji mini, czyli "zawieszka na sznureczku":





...i na ostatniej wyszedł mi sznureczek w kolorze turkusowym :D. A to nie lada problem, ponieważ w ferworze przeglądania blogów zapisałam się na wymiankę turkusowo-zieloną. Na szczęście "przezorny zawsze..."  i mam coś w zanadrzu w odpowiedniej kolorystyce ;). No i jeszcze zielonych sznureczków trochę posiadam, więc poradzę żeby było i turkusowo i zielono. Jak tylko uzupełnię zapasy koralikowo-sznurkowe w odpowiednich kolorach, na pewno jeszcze coś z linii Aquamariana powstanie.

Zaś dla przełamania wodnych niebieskości, kolejny pomysł kolorystyczny, tym razem o nazwie Otai. Teraz jest oryginalnie :D. Otai to imię pięknej dziewczyny o wielkim sercu, z japońskiej baśni. A dlaczego akurat Japonia tym razem?


Ponieważ mnie się ta kolorystyka skojarzyła ze wschodzącym słońcem, a skoro wschodzące słońce to musi być Japonia. Kwitnąca Wiśnia też będzie ;). Drobiazg na zdjęciu to pierścionek. Cień u góry zdjęcia to Lizak, który postanowił wetkać swój nochal do sesji zdjęciowej i próbował tak długo aż mu się udało.

I na koniec... dzisiaj 1 sierpnia i wolno się pochwalić finałem Kociej Wymianki, a mnie paluchy swędzą już od kilku dni, jak tylko dostałam swój prezencik od Decokuferka. Fotkę pstryknęłam zaraz jak prezencik przyszedł i czekała sobie w ukryciu. O takie cudeńka dostałam:

 
niebieskiego aniołka zaraz mi córka uprowadziła dla siebie, ale różowego nie oddam :)...

...ja zaś posłałam to:

...dotarły do mnie wieści, że również się spodobało, co mnie ogromnie cieszy :). Jeszcze raz dziękuję mojej wymiankowej parze i organizatorce zabawy Ani Jurze.






poniedziałek, 4 czerwca 2012

Jaspisy na warsztacie

Ze starych zapasów, które postanowiłam jakoś zagospodarować powstała broszka. 


  Fioletowe kuleczki również dostały swoją oprawę i powstał z nich komplet,  który zapotrzebowała moja  córka, na 18-tkowy prezent dla kleżaki.




Kolorystyka może zdawać się trochę poważna dla młodej osóbki, ale została dobrana zgodnie z życzeniem panny, dla której komplecik powstał.  


poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Wydziobane

Oto czym się zajmowałam ostatnio. Tak pod wielkanocne koszyczki troszkę :).




Zrobiłam sobie długą przerwę od sutaszu, ale zaczyna mi go już brakować, więc wkrótce i moje nowe sutaszowe tworki pokażę światu, a dzisiaj jeszcze jeden zaległy pleciony wisiorek z łańcuszkiem.



...o proszę... dwustronny wyszedł, jak widać :)

No i w ogóle wiosna idzie dzień dłuższy, a ja zdecydowanie wolę dłubać przy dziennym świetle, mam więc mocne postanowienie pożegnać zimowego leniucha i wziąć się do dzieła :D.

środa, 22 lutego 2012

Żyłka króluje

Jak pleść to pleść. Dzisiaj moje kolejne plącidełka. Komplecik z opalami:


i jeszcze dwa naszyjniczki na łańcuszkach:



I oczywiście zapraszam na candy :)

czwartek, 2 lutego 2012

Dwa wieszadełka

Wieszadełka oczywiście na szyję są. Jeden w zieleniach, drugi taki rudy wyszedł. W domu został już tylko rudy, co mnie nie dziwi, bo zielony mnie też bardziej się podoba ;).



I na okrasę Lizak rezydujący na moim osobistym foteliku :D:

wtorek, 3 stycznia 2012

Zaległości...

...jeszcze przedświąteczne, a wśród nich dwa naszyjniczki. Naszyjniki są "powtórką z rozrywki". Podobne zawieszki już kiedyś robiłam, znów się spodobały i powstały ich kolejne wersje. Bowiem żadna, choć są podobne do tych przeszłych, nie jest identyczna ze swoim pierwowzorem.


Jest jeszcze bransoletka z koralowymi kamykami, też kiedyś podobną już zrobiłam. W tej jednak jest więcej koralowych koralików. Przyznaję, że potwornie długo się z nią dłubałam, chociaż z racji tego, że to druga taka to powinnam mieć wprawę, ale koniec roku miałam wybitnie nietwórczy i to chyba dlatego mi tak opornie szła praca nad nią.


...za to siłą rozpędu powstały jeszcze czerwone kolczyki z dyndadełkiem, które najbardziej mi się w nich podoba :)

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Wróciłam...

... rzeknę prawie jak Sam z Władcy Pierścieni. Tak się stało, że wyjazd który przewidywałam w połowie listopada nie tylko niespodziewanie wypadł troszkę wcześniej niż był w planie, ale też nieco się przedłużył i stąd ta martwa cisza w moim Warsztaciku. Wprawdzie przez cały miesiąc nieobecności niczego nowego nie zrobiłam, pokażę jednak to, co udało mi się skończyć jeszcze w październiku, a czego nie zdążyłam pokazać wcześniej. Mianowicie sznury koralikowe do moich wisiorów.

 


Same wisiory już kiedyś pokazywałam, dzisiaj zaś prezentacja gotowych naszyjników. Sznureczki są właśnie takie troszkę grubsze, ponieważ uznałam, że dosyć duże wisiory nieładnie prezentowałyby się na cieniutkich sznurach lub  łańcuszkach. Jeden z nich pojedzie jako nagroda w moim mini konkursiku z wcześniejszego wpisu, którego to zwyciężczyni chyba już utraciła nadzieję, że cokolwiek do niej dotrze. Ogromnie mi przykro, że nie zdążyłam wysłać przed wyjazdem, ale tak to bywa, że życie płata nam niespodzianki i zmusza do zmiany planów. Nie zdradzę, który zostanie wysłany, ale mam nadzieję, że ucieszy Kasię mimo wszystko. Pozdrawiam wszystkich, którzy we mnie nie zwątpili i wciąż tu zaglądają.
No i cóż... do następnego wpisu :)