Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 maja 2013

Zdolny Jarosław

Wybrałam się wreszcie na cotygodniowe spotkanie pasjonatów rękodzieła w naszym Jarosławiu. Ależ tam Panie i Panowie (tak, tak, utalentowani Panowie też u nas są i spotkania nie są bynajmniej wyłącznie babskie) cudeńka robią. Niech, zaświadczy kilka pstrykniętych fotek:
Butelka ozdobione decupage przez Panią Asię

i słoiczek Pani Marzeny


i kolejna butelka Pani Asi



I  jeszcze śliczne koszyczki plecione przez Panią Anię.














I jeszcze mnóstwo innych śliczności było. Ubolewam, że umknęło mi pstryknięcie cudnych sutaszowych sówek, ale może się uda za tydzień. Sama też coś tam robię i oto moje kolejne "dziełko", kolczyki Elatha.



środa, 22 sierpnia 2012

Z przymrużeniem oka

Moje kolejne zadecupagowane kolczyki są "z przymrużeniem oka" właśnie :). W sumie zrobiłam trzy pary, bowiem tyle odpowiadających mi par zawieszek złapałam w sklepie. Ostatnie są ogromne, mają ok 7 cm średnicy. Te "żartowbliwe" są znacznie mniejsze mają chyba ok 3 cm. Oto one z lewej i z prawej:


a teraz duże zawieszki z różami:


Zostały już zaklepane przez moją koleżankę, ale ponieważ są dużo większe okazało się, że potrzebuję też do nich większych ogniwek, te które mam są niestety za małe. Muszą poczekać.

Spotkało mnie też coś miłego. Kilka dni temu otrzymałam od Joasi sympatyczne wyróżnienie. Joasia prowadzi bloga Joasia&art. Warto do niej zajrzeć i podglądać jak tworzy swoje cudeńka. Serdecznie dziękuję za wyróżnienie, sama jednak nie podejmę zabawy, ponieważ po pierwsze mam w moich "ulubionych" ponad 250 blogów i jak ja mam niby wybrać z nich tylko 10, skoro moim zdaniem wszystkie zasługują na uwagę i wyróżnienie? :D Po drugie wiele z Was nie lubi podejmowania takich zabaw, a ja nie chciałabym przez przypadek narazić kogoś na dyskomfort i konsternację niechcianym zaproszeniem, a jak rozumiem wyróżnienie kogoś jest równoznaczne z zaproszeniem do zabawy.


wtorek, 21 sierpnia 2012

Było super

Kogo nie było, kto nie trafił, kto nie zauważył niech żałuje. Było nas niewiele, ale atmosfera była fantastyczna. Poznałam osoby robiące przepiękne rzeczy, rękodzielnicy z duszą i z pasją. Jako, że był to mój debiut "na żywo" miałam trochę tremy, ale okazało się że zupełnie niepotrzebnie. Teraz kilka fotek z naszego kameralnego kiermaszu:

śliczne koszyczki z papierowej wikliny, które robi Ewa (zostałam szczęśliwą posiadaczką jednego z nich :D)  

piękne szyte i filcowane torby Asi

śliczne dekoracje i przedmioty zdobione techniką decupage wykonane przez Basię,

i mój własy kramik
















Niestety zżarta tremą pstryknęłam niewiele fotek, ale zapraszam na znacznie lepiej opstrykaną fotorelację na blogu Ewy. A na koniec jeszcze fotka moich pierwszych zadecupagowanych koczyków. Były wczoraj ze mną na kiermaszu i ku mojej radości nie wróciły ze mną do domu.


Kolczyki są dwustronne, na zdjęciu lewa i prawa strona. Zdjęcie nie najlepsze, ale powtórki nie będzie :).

czwartek, 19 stycznia 2012

Buteleczki

Po napoju dość pospolitym zostały w domu buteleczki z gatunku "niewymienne". Zagospodarowałam je jako dekorację półeczki w kuchni. Wdzianka im zaimprowizowałam, mniej lub bardziej udolnie, w ramach kolejnych moich dekupażowych wprawek.

Buteleczki są dwie, tylko solowe zdjęcia brązowej niestety się nie udały. Na swoje ubranko czeka jeszcze butelka o trochę innym kształcie, kiedyś się pewnie doczeka :).

wtorek, 11 października 2011

Troszkę różności

Już dawno temu zaplanowałam sobie, że popróbuję, ozdobić butelki, techniką decu oczywiście. Butelka cóż... niegdyś był w niej płyn dość pospolity, którym zresztą sama czasem lubię się poraczyć. Butelka po liftingu wygląda tak.
 

Stoi sobie w kuchni na półeczce i czeka na jakieś towarzystwo, bo towarzystwo oczywiście kiedyś będzie. Na następnej spróbuję poćwiczyć cieniowanie. Do tej użyłam kwiatków wyciętych z całkowicie niedecupażowego papieru zakupionego w sklepie papierniczym. Troszkę jest gruby, myślę, że gdybym się odważyła zrobić cienie wyglądałby znacznie lepiej. Siłą rozpędu, ze starej plastikowej doniczki zrobiłam sobie jeszcze pojemniczek na róźności.


Tu również szaleństwa nie ma, zwłaszcza że użyłam tego samego papieru, ale przecież nawet bez szaleństwa stara, nieciekawa doniczka prezentuje się teraz całkiem przyjemnie.
I na koniec gadżecik, który zrobiłam specjalnie do mojej ulubionej książki:


A właśnie mi tak przyszło do głowy... maleńki konkursik. Na zdjęciu można odczytać kawałek tekstu. Jeżeli, komuś uda się na jego podstawie odgadnąć tytuł książki dostanie ode mnie malutką niespodziankę. Jeżeli uda się ta sztuka kilku osobom, urządzę szybkie losowanie.

Konkursik jest nie candy a jest jedynie dla tych, którzy po prostu na niego trafią i zechcą wziąć w nim udział, dlatego nie ma co do niego żadnych warunków. Bawcie się dobrze :)

środa, 29 czerwca 2011

Odgrzebane

Nigdy więcej nie będę robić hurtowo sutaszy, a już na pewno nie tak jak ostatnio, że zrobiłam kilka pojedynczych, a teraz dorabiam pary. Tragedia, ani jedna para, jak dotąd, nie wyszła mi tak, jak chciałam. Cały dzień dzisiaj pruję i poprawiam. Dla kurażu postanowiłam zrobić wpis na blogu, chociaż właściwie, nie ma co pokazywać. Przy porządkowaniu dysku znalazłam kilka fotek, starszych rękoczynów moich, których chyba jeszcze tutaj nie pokazywałam.


Takie prostaczki, czasami jednak trzeba zrobić coś banalnego i prostego, takie rzeczy też mają swój urok :). Są jeszcze sutaszki, te to chyba najstarsze w tym towarzystwie.

Jutro upływa termin candy. Zainteresowanie moim prostym tworkiem, zwaliło mnie z nóg :)). Listę zapisuję sobie na bieżąco, bo inaczej nie ogarnęłabym tej zabawy. Dziękuję wszystkich Gościom i cieszę się, że tak wiele osób zechciało u mnie zostać na dłużej w roli obserwatorów :)).
W wolnych chwilach trenuję też dcoupage i zrobiłam kolejne dwie zakładki. Ciągle jeszcze popełniam masę błędów. Niestety nie mogę sobie pozwolić w chwili obecnej na jakieś profesjonalne warsztaty, pod okiem jakiegoś mistrza tej sztuki. Wszystkiego uczę się sama i pewnie jeszcze niejeden błąd przede mną, nim zrobię coś z czego będę do końca zadowolona. Ale i tak nieskromnie uważam, że te dwie na zdjęciach poniżej, nie są najgorsze :)).


 Popielata, z kotem pojechała w paczuszce na wymiankowe candy. Ponieważ paczuszka już zapewne dotarła do adresatki, nie psuję niespodzianki pokazując kocisko. Motywy wygrzebałam w sieci i wydrukowałam. Chciałam nałożyć taki rozwodniony kolor na filiżankę, ale niestety tusz nie lubi wody i troszkę nie wygląda to tak jak chciałam, żeby wyglądało. Następnym razem jakoś inaczej muszę to wymyślić.

niedziela, 19 czerwca 2011

Aniołkowo

Pokleiłam troszkę aniołków. Do dziś była u nas słoneczna pogoda więc suszyły się ładnie na świeżym powietrzu, a jak już odpowiednio wyschły, przystąpiłam do prac malarskich ;). W użyciu były farby akrylowe, których jakieś resztki poniewierają się jeszcze po domu po pracach szkolnych córki. Szkoda trochę ich wyrzucać, więc pewnie jeszcze coś tam kiedyś z masy solnej ulepię. Aniołków wyszło pięć sztuk. Jeden duży, cztery mniejsze.
Narysowany na kartce trzymał w łapkach lirę, ale zupełnie nie miałam pomysłu (zresztą nadal nie mam) jak mu zrobić lirę z masy solnej, dostał więc serduszko. Nie wdaje się jednak być tym zmartwiony. Ma prawie 25 cm, małe mają mniej więcej po 13cm. Myślę, że jeśli kiedyś zdecyduję się zrobić jeszcze jednego wg tego wzoru, to zrobię go troszeczkę inaczej. Suknię spróbuję zrobić z jednego cienkiego kawałka i tylko ją jakoś odpowiednio udrapować. Czas na maluchy:



Te są wszystkie z jednego wzoru. Zdjecia są trochę "robocze" bo robiłam je, kiedy się aniołeczki suszyły na balkonie po pierwszej warstwie lakieru ;).

Mam jeszcze w zanadrzu moje obrazeczki, które mają zawisnąć w kuchni. Mają, choć nie wiem kiedy to nastąpi ponieważ po pierwsze muszę jeszcze wykończyć brzeżki, ale to żaden problem.

Troszkę widoczne są miejsca w których łączyłam ze sobą kawałki serwetki. Być może, dałam zbyt mało warstw lakieru, albo popełniłam jakiś inny błąd. Cóż wiele jeszcze muszę się nauczyć o tej sztuce :).
Problemem niestety jest to, że mój niecierpliwy duch najchętniej natychmiast obejrzałby efekt końcowy pracy i w zapale obydwa obrazki nakleiłam na podkładach do góry nogami tzn. dziurki, które służą do zawieszenia na ścianie wyszły w moich obrazkach na dole. Coś jednak wymyślę i prędzej czy później, mój obrazkowy "Majowy ogród" zawiśnie na miejscu które dla niego wyznaczyłam.

środa, 15 czerwca 2011

Uwielbiam paczki

Dzisiaj przyszły aż dwie. W pierwszej była fantastyczna torebka, którą zakupiłam u Kasi. Same popatrzcie jakie cudeńka szyje.



Ucieszyłam się jak dziecko rozpakowujące urodzinową paczkę (chociaż do moich urodzin jeszcze jest trochę czasu ;). Oczywiście natychmiast zabrałam się za przepakowywanie klamotów do nowego lokum i wtedy...

















...odkryłam,  że torebka nie jest pusta :D. Szczerze polecam wyroby Pani Kasi. Ceny naprawdę bardzo przystępne, a ile radochy z takiej paczki :D.













Przyszła kolej na następą paczuszkę. W tej garść koralików toho i nici. Może się w wakacje popróbuję z haftem koralikowym. Tymczasem te koraliczki znakomicie sprawdzają się przecież i przy sutaszu.
Trzeba mi się jeszcze zaopatrzyć w jakąś materię, która posłuży za podkład.

Jeszcze kilka fotek moich decupażowych wprawek. Zrobiłam sobie kubeczek na ołówki (pędzle też w nim są, bo na razie własnego mieszkanie mają), zakładkę, którą przezornie ukryłam już w książce, bo strasznie zmasakrowana była, drugą zakładkę, którą podaruję bratu, jako że do sklepiku trochę nie za bardzo się nadaje, bo też wiele do życzenia pozostawia i kilka zawieszek, do kolczyków i wisiorki.

Kubek z jednej strony ma egipskie malowidło, z drugiej maskę Tutanchamona (chyba tak się to pisze).

Na zakładce afrykańska baba, obok wisiorek z afrykańską maską. I taki mały fiołkowy komplecik, z którego będą kolczyki i wisiorek.


Mam nadzieję, że kolejne będą lepsze :). Wymyśliłam sobie, że przygotuję dla siebie taki spory kuferek, na moje koralikowe i tasiemkowe drobiazgi, które poniewierają się po kątach, ale za to pewnie dopiero po wakacjach się zabiorę ;).